wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział VI

    To miał być cudowny dzień, wręcz wspaniały. Olivia obudziła się z uśmiechem na ustach i radośnie spojrzała na kalendarz. Dziś są jej trzynaste urodziny. Dzień, w którym oficjalnie wkroczy w nastoletnie życie. Wstała z łóżka nie zważając na wczesną porę dnia i zaczęła się przygotowywać do szkoły. Pytania kłębiły jej się w głowie. Co powinna włożyć? Jak powinna się uczesać? Może powinna zacząć się malować? Jej mama nigdy nie pozwalała jej tego robić, ale może czas najwyższy? Po chwili namysłu stwierdziła, że i tak nie ma żadnych kosmetyków upiększających, więc dała sobie spokój z makijażem i poszła do łazienki wyszorować zęby.
    Kiedy skończyła poranną toaletę wróciła do pokoju i ponownie otworzyła swoją szafę, aby wybrać strój. Z początku chciała ubrać tę ładna czarna spódniczkę, która tatuś przywiózł jej z Włoch, ale jakiś głos w jej głowie podpowiedział jej, że dzisiaj nie będzie to zbyt praktyczne, a że był bardzo przekonujący, postanowiła go posłuchać i zdecydowała się na ciemne dżinsy. Wybrała do tego bladoróżową bluzkę na ramiączkach i beżowy sweterek.
   Kiedy czesała swoje niesforne jasne kosmyki usłyszała jak ktoś krząta się po kuchni i mówi przyciszonym głosem. To pewnie mama i tata, szykują coś dla mnie, pomyślała i uśmiechnęła się na tę myśl. 
    Pościeliła swoje łóżko, spakowała książki do plecaka i wyszła na śniadanie. Nie myliła się. W kuchni zastała rodziców. Tata smażył jajecznicę, a mama przygotowywała coś na stole, odwrócona do niej plecami. Olivia specjalnie szorowała głośno kapciami o podłogę, aby dać im znać o swojej obecności. Mama odwróciła się, a jej twarz rozpromienił szczery uśmiech. Odeszła od stołu, aby uściskać córkę, dzięki czemu Olivia mogła zobaczyć, co takiego przygotowywała na stole. 
    - Wszystkiego najlepszego, kochanie! - powiedziała radośnie. - Jak widzisz jeszcze nie gotowe, ale... - machnęła ręką na chaos, jaki tworzyły papiery dekoracyjne, którymi próbowała owinąć prezenty. - Och, dajmy sobie spokój z tym pakowaniem, po prostu ci je wręczymy! - uśmiechnęła się kobieta, sięgając po jeden z nich.
    - Myśleliśmy, że wstaniesz trochę później. Ominęło cię śniadanie do łóżka – powiedział tata, uśmiechając się znad patelni.
    - Och, dziękuję wam. Naprawdę nie musieliście zadawać sobie tyle trudu...
    - Kochanie, to twoje trzynaste urodziny! - powiedziała mama, ściskając w rękach niewielkie pudełko. - Muszą być wyjątkowe!
    Olivia uśmiechnęła się, patrząc na ściskany w rękach mamy przedmiot. Ogromnie chciała wiedzieć, co takiego rodzice dla niej przygotowali, ale nie chciała ich ponaglać, więc po prostu słuchała cierpliwie litanii swojej matki, która życzyła jej tak wielu rzeczy, że aż sama się w nich pogubiła i co najmniej dwukrotnie zażyczyła jej dużo zdrowia i co najmniej czterokrotnie dobrych wyników w szkole. Kiedy wreszcie skończyła, podarowała córce niewielkie pudełko.
    - Wiem, wygląda skromnie, ale... - tłumaczyła się mama. - Kiedy go zobaczyłam od razu pomyślałam o tobie i o tym, jak ślicznie będziesz w nim wyglądać. Jeszcze raz, wszystkiego dobrego, córeczko!
    - Mamo, żartujesz sobie? To jest prześliczne! - wykrzyknęła uradowana trzymając w ręce krótki, złoty naszyjnik z wisiorkiem w kształcie nutki ozdobionej małymi srebrnymi brylancikami. Olivia od zawsze kochała muzykę. Nic dziwnego, że nuta skojarzyła się jej mamie z nią.  - Dziękuję ci! - Jeszcze raz uściskała mamę, po czym poprosiła ją, aby założyła jej go na szyję.
    - Tak myślałam, że będzie ci pasować – westchnęła kobieta. - Wyglądasz naprawdę pięknie.
    Tata niezdarnie odszedł od kuchenki i wziął swój prezent do ręki.
    - Kochanie, jestem facetem, więc pewnie mój prezent nie spodoba ci się tak, jak ten od mamy, ale proszę – wręczył jej z nieśmiałym uśmiechem. 
    - Wow, tato. Kupiłeś mi... zestaw narzędzi? - Olivia popatrzyła na przedmiot w zdziwieniu, obracając go w rękach.
    - Mówiłam mu, żeby kupił ci coś innego... - westchnęła mama.
    - O, matko. Jestem taki beznadziejny – powiedział mężczyzna, jakby dopiero teraz zauważył, że jego prezent jest kompletnie nietrafiony. - Przepraszam, córciu. Jutro pójdziemy na zakupy i kupisz sobie coś fajnego.
    Olivia chciała podziękować i z uśmiechem zapewnić tatę, że nie musi tego robić i bardzo podoba jej się ten prezent, ale nie mogła. Jakaś większa siła kazała jej powiedzieć coś zupełnie innego, a ona bardzo łatwo jej się poddała.
    - Masz rację, tato. Jesteś zupełnie beznadziejny.
    Jej zimny i bezwzględny ton głosu na moment zszokował jej rodziców, dla których Olivia zawsze była przykładną i niesprawiającą problemów córką.
    - No. No tak... - odpowiedział zmieszany tato, a jego żona popatrzyła na niego ze współczuciem.
    - Olivio – zwróciła się do córki. - Nie powinnaś się tak odzywać do swojego ojca. Natychmiast go przeproś – Patrzyła na dziewczynę wzrokiem nieznoszącym sprzeciwu i zniecierpliwiła się, widząc kpinę na twarzy jej córki. - Słyszysz?
    - O, tak. Słyszę – powiedziała rozmarzonym głosem, zwracając głowę w jakimś kierunku, mocno czymś zafascynowana. - Wzywa mnie.
    Jej rodzice popatrzyli na siebie zdziwieni. Sara, jej matka, poczuła nagłe uczucie przerażenia. Coś dziwnego działo się z jej córką. Coś niedobrego.
    - Kto cię wzywa? - zapytała powoli i spokojnie.
    Olivia popatrzyła na nich rozbieganym z ekscytacji wzrokiem.
    - Tatuś.
    Dziewczyna, nie czekając na reakcję rodziców, odwróciła się i wybiegła z mieszkania w stronę głosu, który ją wzywał.
>